szkoły, studia, uczelnie, kierunki studiów, edukacja

Zawód: nauczyciel

phoca_thumb_s_szkolaZniechęcenia polskiego nauczyciela nie zlikwidują wcześniejsze emerytury – choćby i w wieku 50 lat – bo jest ono produktem systemu: kształcenia, selekcji do zawodu i warunków pracy. Co zrobić, by zawód pedagoga przestał się kojarzyć z frustracją?

Bywa tak. Teresa Baniukiewicz – dla uczniów z toruńskiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 „Bania” – do zawodu zapalona jest od 37 lat. Zapalona, zaznacza, nie wypalona. I rzeczywiście: próżno szukać u niej wymienianych przez lekarzy symptomów przemęczenia. Może poza jednym: na wszystkich chłopców z wszystkich klas mówi tak samo: „Franek”. – U mnie dyscyplina była zawsze – mówi. – Jak Franek dostanie jedynkę, to nigdy nie skacze. Zawsze wie, za co dostał.

Polonistka, laureatka niezliczonych konkursów, posiadaczka kilkudziesięciu edukacyjnych nagród – nie wyobraża sobie życia bez szkoły. Lęki? – Przyjdzie taki moment, że już będzie wiadomo: koniec wyjść z dzieciakami do teatru, koniec gwaru na korytarzu.

Dlatego szkołę Baniukiewicz odstawia stopniowo, po kilka godzin rocznie.

Psychologia i wypalenie

Bywa też zgoła inaczej, a początek końca wygląda z grubsza tak. Apatia, zniechęcenie, spadek zaangażowania, chroniczne wyczerpanie, bezsenność, bóle głowy, utrata wagi. Potem coś, co dla tej dolegliwości charakterystyczne: depersonalizacja podmiotów pracy, jak mówią psychologowie. Czyli nic innego jak oddalanie, dystansowanie się od ludzi, traktowanie ich jak anonimową masę. Dla lekarza, zamiast pacjenta z imieniem i nazwiskiem będzie to woreczek żółciowy spod okna w „piątce” albo wątroba spod „szóstki”. Dla nauczyciela anonimowa zgraja, banda, „ci z 6 A”.

– Charakterystyczne jest nadawanie ksywek, unikanie imion, osobistego kontaktu, uśmiechu – mówi prof. Helena Sęk, psycholog z UAM w Poznaniu, od lat badająca zjawisko wypalenia zawodowego. – Taki nauczyciel podczas przerwy jest tylko strażnikiem. Do nikogo nie podchodzi, z nikim nie rozmawia.

Depersonalizacja to ochrona przed tym, co wypala. Przed zaangażowaniem, emocjami, wzruszeniami, nerwami. Przed sytuacją, w której coś nas dotknie, wypali już ponad miarę. – Depersonalizacja odróżnia wypalenie od innych dysfunkcji psychosomatycznych – mówi prof. Sęk. – A zaczyna się, gdy stres, którego doświadczamy w pracy, przez dłuższy czas nie daje się zlikwidować.

Wypalenie może skończyć się zmianą zawodu albo wizytą u psychologa. Może też skończyć się depresją, zawałem serca i rentą. Dotyczy głównie zawodów służby społecznej. Pielęgniarek, psychologów, mediatorów, lekarzy czy nauczycieli. – Mamy w tych zawodach wysoki poziom odpowiedzialności za innych, konieczność ciągłej kontroli wyrażania emocji i zaangażowanie sfery umysłowej – mówi prof. Alicja Bortkiewicz z łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy.

Inny ważny element to stałe wystawienie na publiczną ocenę. – Nauczyciel musi stać twarzą do uczniów i tej twarzy nieustannie bronić – mówi prof. Sęk. – Łatwo nie jest, bo uczniowie tylko czekają, by udowodnić, że czegoś nie wie.

Współpraca: Rafał Lachowicz
źródło: Tygodnik Powszechny - całość tekstu dostępna w najnowszym wydaniu.
Tagi: praca

Copyright 2010-2013 www.Edukacja.org

Top Desktop version