szkoły, studia, uczelnie, kierunki studiów, edukacja

Profesor Handke o nowej maturze

egzaminProfesor M. Handke (Minister Edukacji Narodowej w rządzie Jerzego Buzka) opowiada o egzaminie maturalnym wspominając założenia reformy, której był współautorem oraz oceniając zmiany wprowadzone przez następców następców. 
 
Dariusz Jaworski: Jest Pan„ojcem” nowej matury. Czy zadowolony jest Pan ze swojego „dziecka”?
 
Mirosław Handke: Problem w tym, że ja nie czuję się „ojcem”.
 
Ale to przecież ministerstwo edukacji pod Pańskim kierownictwem przygotowało w 1998 r. reformę polskiego systemu edukacji, której częścią stała się obowiązująca dzisiaj tzw. nowa matura?
 
Wreszcie zrezygnowano ze starej matury, która była wyjątkowo niesprawiedliwa i praktycznie nie miała znaczenia przy rekrutacji na studia. W to miejsce mój zespół przygotował – a trzymając się zaproponowanej przez pana metaforycznej konwencji: spłodził – nowe maturalne „dziecko”. Tylko że szybko nam je popsuto.
 
Psuciem nazywa Pan zmiany, które do nowej matury wprowadziła minister Krystyna Łybacka z SLD?
 
Pani Łybacka przede wszystkim zablokowała wprowadzenie nowej matury, a następnie – gdy okazało się, że jej decyzję zakwestionowali prawnicy – zrobiła ją opcjonalną. I tylko raz, w 2002 r., 10 proc. młodych ludzi zdawało maturę, do której się przyznaję. Potem nastąpiły w niej zmiany, które pierwotny projekt wypaczyły.
 
Jakie zmiany?
 
W mojej maturze były trzy przedmioty obowiązkowe: język polski, język obcy i matematyka. Potem można było sobie wybrać jeden lub więcej nadobowiązkowych. Tymczasem matematykę zlikwidowano, zastępując ją przedmiotem do wyboru. W rezultacie młodzież poszła na łatwiznę i tym trzecim przedmiotem są najczęściej geografia oraz wiedza o społeczeństwie – zdaje je ok. 2/3 maturzystów, podczas gdy matematykę maksymalnie 15 proc. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo tylko nieliczni decydują się na trudniejsze przedmioty, mając do wyboru łatwiejsze. Taka jest ludzka natura... 
 
Jednocześnie minister Łybacka wycofała się z systemu dwóch stopni trudności egzaminu. Polegał on na tym, że trzy obowiązkowe przedmioty można było zdawać na dwóch poziomach: podstawowym – obowiązkowym dla wszystkich, oraz rozszerzonym, który odbywałby się po zakończeniu tego pierwszego. O tym, czy zdawać rozszerzony, uczeń decydowałby podczas matury. Dzięki temu np. można by było porównywać wszystkich ze wszystkimi wg tych samych kryteriów, a uczeń ambitniejszy mógłby się dodatkowo wykazać i coś więcej zyskać.
 
cały wywiad dostępny jest w najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego (nr 22/2009)
Tagi: matura

Copyright 2010-2013 www.Edukacja.org

Top Desktop version